Menu

„Plaża na końcu świata” w Port Barton

Port Barton znajduje się na północno- zachodnim wybrzeżu wyspy Palawan na Filipinach. Jest to miejsce bardzo ciche i spokojne. Jest tutaj stosunkowo tanio. Do tego można skorzystać z różnych form aktywnego wypoczynku tak jak w El Nido.

Miejsce to bardziej jest odwiedzane orze osoby lubiących wiejski klimat,  a nie luksusowe wypoczynki. Ma swoje wady i zalety. Jest tu mało turystów i cicho, ale dostanie się na tę wyspę nie jest łatwe, ponieważ drogi są bardzo powolne. Jest to takie odludzie, w której nie jest łatwe życie. Mało kursów autobusów i dodatkowo złe drogi. Prąd jest tylko od 17,30 do północy. Potem jest wyłączany i nie ma go przez cały dzień. Nie spotkamy tam banków i bankomatów. Są małe sklepiki, ale nie ma luksusowych hoteli, takich jak na innych wyspach. Miejsce powstało za pośrednictwem rybołówstwa i przybrzeżnych pereł, które były sprzedawane. Życie zaczęło istnieć tam dopiero w 1990 roku, a nie co później pomysł z turystyką. Wiele ciekawych zakątków jest jeszcze nieodkrytych, dopiero się je poznaje. Nie raz osoba wędrująca tam może zostać wielkim odkrywcom, znajdując coś nowego, zadziwiającego na tej Wyspie.

Wyspa jest taka mała, że środki transportowe są zbędne, ponieważ można dojść wszędzie pieszo. Jeżeli chcemy zwiedzić inną pobliską wysepkę wystarczy wynająć łódkę lub dołączyć do wycieczki zorganizowanej, która akurat się przemieszcza.

Jako takimi atrakcjami są plaże, korale i tropikalny klimat.

Jest wiele miejsc wspaniałych do nurkowania. Dzięki czemu można zobaczyć piękną rafę koralową, która zachwyci nie jedną osobę. Jeżeli nie umiesz nurkować, możesz się nauczyć. Istnieją tam w pobliżu dwie szkoły nurkowania. Jedna to Aquaholices prowadzona przez Keith Dudley, która znajduje się na wyspie pomiędzy domkami letnimi. Druga szkoła nazywa się Easy Div, która znajduje się na południowej części na końcu plaży. Prowadzi ją Doris Hufnagek.

Jak wspomniałam wcześniej, jest bardzo mało sklepów. Kilka z pamiątkami. Lokalną uruchomioną pralnią, w której liczy się za 1kg odzieży danej do prania. Zjeść można w pobliskich knajpkach, barach. Większość z nich oferuje jedzenie angielskie jak także naleśniki. Można napić się piwa czy wina i uczestniczyć w lekkim życiu nocnym, jeżeli zaprzyjaźnimy się z Filipińczykami.

Podsumowując miejsce dla osób chcących zapomnieć o Boskim świecie i które chcą poleniuchować na plaży w spokoju i ciszy.